MALARIA cz.3

Wrzesien, Dar Es Salaam 

Trzeba miec  kogos, kto poda szklanke wody, kiedy bedziesz chora-  odkad skonczyla 40 lat, babcia jej to przy kazdym spotkaniu  powtarzala. Babcia wiedziala o czym mowi.

Przyleciala do Dar po poludniu. Zanim dostala sie do hotelu, bylo juz ciemno. Zeszla do sklepu na szybkie zakupy, nie chcialo jej sie nigdzie wychodzic na kolacje. W telefonie wysiadla bateria  i na dodatek nie chcial sie ladowac. 
-Chyba zostane jedna noc dluzej- nie dam rady zalatwic biletu na jutro ani transportu na dworzec autobusowy. Zreszta nie chcialo jej sie wstawac jutro znow o 4tej rano.

MALARIA cz.2

Przedostatni dzien sierpnia, Torun


Jutro wyjazdzala stad. Znow Tanzania. Z tym, ze droga dluga. Najpierw czekal ja  nocny przejazd autobusem do Hamburga, potem kilka godzin na lotnisku w oczekiwaniu na samolot, nastepnie szesciogodzinny lot do Dubaju, kolejna noc w podrozy i czesciowo spedzona na lotnisku, a na koniec lot do Dar Es Salaam. 3 dni w drodze. A potem po  noclegu w Dar  o 6 rano wyjazd do Shynjanga autobusem-kolejne 16 godzin. Zwykle robila dluzsza przerwe w Dubaju, przed wylotem do Tanzanii, ale tym razem nie mogla, nie bylo czasu.
Zrobila ostatnie zakupy przed wyjazdem, zreszta juz bylo pozno, powoli zamykano sklepy. Zle sie czula. Bolal ja zoladek i miesnie.

MALARIA cz.1

Czerwiec, Dubaj 

Nie czula sie dobrze juz od rana. Wyszla cos zjesc i  po calym dniu spedzonym w hotelowym pokoju pobyc troche na swiezym powietrzu. Zjadla shawarma i chciala pojsc pospacerowac po parku, wieczor byl przyjemny. Nagle rozbolala ja glowa. Dziwny to bol. Taki nagly, silny ucisk z gory, az pieklo -Byle dojsc jak najszybciej do hotelu - zawrocila z drogi. Pozostalo jeszcze ok 10 min -ledwo je pokonala. Minela szybko recepcje, nawet nie miala sily juz odpowiedziec na powitanie. 3 pietra w windzie i juz, wreszcie znalazla sie w pokoju. Mogla usunac z twarzy grymas udajacy usmiech. Bolalo potwornie. Bolalo do placzu - lzy zaczely splywac po policzkach.
-Wejde pod prysznic, moze bedzie lzej- rozrzucila rzeczy po podlodze, nie przeszkadzal jej ten nieporzadek. Nic jej nie przeszkadzalo oprocz bolu, ktory byl tak silny, ze wszystko inne przestalo miec jakiekolwiek znaczenie.

ROZBITE LUSTRA , cz.1


Rozsiadła się w fotelu i zapięła pas. Na szczęście miejsce obok było puste.
– Tak lepiej – pomyślała. Wygodniej. A poza tym nie lubiła pasażerskich pogaduszek. 6 godzin to czas dla mnie, na muzykę, przemyślenia. Nigdy nie nudziła się sama ze sobą. Może to z przyzwyczajenia.
Mówią, że rozbite lustro to 7 lat nieszczęść. Nie chciałam w to wierzyć, choć gdy teraz patrze wstecz, to za cholerę nie moge znaleźć innego wytłumaczenia. No bo jak wytlumaczyc nagłą niespodziewana odmianę losu, po długich cierpkich latach w biedzie, takiej prawdziwej biedzie fizycznej, głodnej i chłodnej? Sama nie wiem, czy nazwałabym siebie realistka, czy bujająca w obłokach, pesymistka, czy radosna optymistka.
Sama nie wiem, czy nazwałabym siebie realistka, czy bujająca w obłokach, pesymistka, czy radosna optymistka. Optymizmu jest we mnie wiele, bo po każdym kopniaku otrzepuję dłonie i kolana, i idę dalej- nie tym razem, to następnym. Sukces nie przychodzi łatwo- jakie banalne. Czasem im prawdziwsze tym bardziej banalne. Kiedy przychodzi następna okazja trzeba próbować.

MALARIA cz.3

Wrzesien, Dar Es Salaam  Trzeba miec  kogos, kto poda szklanke wody, kiedy bedziesz chora-  odkad skonczyla 40 lat, babcia jej to przy ka...