Wspomnienia z podrozy w czasie i przestrzeni

Zabieralam sie do spisania tych wspomnien juz od dawna. Planowalam, probowalam ulozyc w pewien porzadek i na tym sie konczylo. I ktoregos razu uslyszalam podcast Reginy Brett, ktora powiedzala -chcesz napisac ksiazke, to po prostu usiadz i pisz . To byl taki kopniak, zostawilam chronologie, wprowadzenia, po prostu pisze.

Tanzania, wizyta 1

 Google to taki cwaniak, ktory zawsze wie, co mi po glowie chodzi馃槉. Ostatnio  bombarduje mnie informacjami o Tanzanii. Otwieram newsy i co widze? Kolejny naglowek o bohaterskim podrozniku -jakas gwiazda rzuca wszystko i wyjezdza na Zanzibar. A wyjazd opisany niczym ekspedycje Magellana...

Przyszly mi  od razu do glowy moje poczatki w Tanzanii. Kiedy tu wyladowalm nie czulam sie odkrywca, bohaterska  podrozniczka. W zasadzie nawet sie przed nikim nie pochwalilam  swoim wyjazdem, bo balam sie kolejnych komentarzy o fanaberiach (jak to sie czasy zmieniaja 馃槉). Nie mowilam nikomu, czym sie zajmuje, bo bylam pewna, ze zostane posadzona o wybujala wyobraznie. No bo jak to wtedy brzmialo-  „jestem w Tanzanii i kopie diamenty „馃槉. No powiedzcie, kto z Was by mi  uwierzylby?   Ale po kolei.

Niebieskie auto

 Odwiedzil nas Adam. Przyniosl czekoladki, dziewczyny zrobily kawe. Rozmawialismy o pogodzie, zmianach w firmie, gdy pod okno zajechala sasiadka swoim nowym autem -kupila skode favorit. Adam pamietal dziewczyne jeszcze z czasow, kiedy z nami pracowal.

-I co ona kupila?-zaczal sie wysmiewac-nie bylo lepszych mozliwosci za ta cene? - pokpiwal.
-Nie smiej sie, widocznie taki jej pasuje- odpowiedzialam. Sama nie bylam fanka takich aut, ale obudziela sie we mnie babska solidarnosc.

Tanzania, wizyta 1

  Google to taki cwaniak, ktory zawsze wie, co mi po glowie chodzi 馃槉 . Ostatnio  bombarduje mnie informacjami o Tanzanii. Otwieram newsy i ...